Jak podaje „Evening Standard”, domem dla grupy Rumunów stał się kompleks handlowy przy Old Kent Road. Imigranci w ciągu dnia pracują, wykonując różne drobne prace w zamian za gotówkę, a w nocy wracają do swoich samochodów, gdzie spokojnie śpią aż do rana. I tak codziennie, od 10 lat.
„Żywimy się możliwie najtaniej i pijemy dużo napojów energetycznych” – opowiada jeden z mieszkańców parkingu. „Ale tu w jeden dzień możemy zarobić tyle, na ile w naszej ojczyźnie pracowalibyśmy tydzień. Życie w aucie to żadna przyjemność, ale nie mamy wyboru. I tak jest nam tu lepiej niż w Rumunii” – dodaje.
O grupie zrobiło się głośno, kiedy okoliczni mieszkańcy zaczęli uskarżać się na „antyspołeczne zachowania”, do jakich miało dojść, gdy właściciele sklepów z centrum handlowego próbowali usunąć obozowiczów z parkingu – bez większych rezultatów.
„Oni mieszkają tu od naprawdę dawna. Są zadowoleni z tego, że śpią pod gołym niebem, ale nie powinni żyć w ten sposób. To bardzo smutne” – komentuje jeden z pracowników centrum handlowego.
Władze lokalne przyznają, że nie wiedzą, jak uporać się z problemem imigrantów sypiających w samochodach. „Odjeżdżają jednego dnia, by wrócić tydzień później. Pojawiają się i znikają. To niestety nie jest sytuacja, którą można rozwiązać za pomocą jednorazowej interwencji” – wyjaśnia radny Michael Situ z Southwark council.
Napisz komentarz
Komentarze