Propozycja padła z ust liderki SNP i premier Szkocji Nicoli Sturgeon, lista żądań przyszłego sojusznika Laburzystów nie kończy się jednak na kwestii referendum, Szkocja będzie również dążyć do zwiększenia uprawnień parlamentu szkockiego i położenia kresu zaciskaniu pasa. Liderka narodowców przyznała jednak, że nie chce wchodzić w stałą koalicję z partią Corbyna, jej ugrupowanie będzie wspierać rząd Laburzystów w kluczowych głosowaniach.
Partia Pracy na razie nie odpowiada na propozycję Sturgeon, Laburzyści są przekonani, że uda im się przejąć władzę. Tymczasem sondaże wskazują, że SNP może wprowadzić większą liczbę deputowanych do Izby Gmin, niż w ostatnich wyborach. Różnego rodzaju ankiety nie pozostawiają złudzeń, że 12 grudnia wygrają Konserwatyści, ale mało prawdopodobne by zdobyli oni większość w Parlamencie.
Sturgeon zapowiedziała, że jeśli żadna partia nie będzie miała większości, SNP będzie dążyć do stworzenia progresywnego sojuszu, który odsunie Torysów od władzy. „SNP nie będzie wspierać partii, które nie uznają (...) prawa mieszkańców Szkocji do decydowania o swojej przyszłości”, powiedziała premier Szkocji.
Partia Pracy, na razie powściągliwie reaguje na propozycję szkockich narodowców, nie padło jednak stanowcze „nie”, co pozostawia pole do dalszych rozmów.
Według informacji Reutersa, obecnie Partia Konserwatywna niezmiennie, może liczyć na 40% głosów wyborców w nadchodzących wyborach zaś Partia Pracy, na 30% odnotowując wzrost o jeden punkt procentowy. Na trzecim miejscu, uplasowała się Partia Liberalnych Demokratów z 15% poparciem. Na Partię Brexit oddałoby głos 8% Brytyjczyków.
Napisz komentarz
Komentarze