Druga osoba, 30-latek, zdołał wydostać się auta, niestety jego kolega nie zdążył uwolnić się z pasów, utonął w pojeździe, poinformowali funkcjonariusze irlandzkiej policji.
Mieszkanka tej okolicy Noreen McGarvey stwierdziła, że auto najprawdopodobniej zjechało do morza po tym, jak kierowca usiłował wykonać manewr zawracania. „To był po prostu straszny, tragiczny wypadek”, powiedziała Fianna Fáil w rozmowie z reporterem BBC Radio Foyle.
Ofiara była członkiem lokalnej ekipy Royal National Lifeboat Institution i to właśnie koledzy ze stacji na wyspie, pierwsi ruszyli na ratunek mężczyźnie, reanimacja nie przyniosła skutku.
Ciało przewieziono do szpitala, w poniedziałek zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Policja poinformowała rodzinę o dramatycznej śmierci 26-latka.
„Wysłuchiwanie tak strasznych wiadomości, tuż po przebudzeniu, było absolutnie druzgocące dla mieszkańców wyspy Arranmore. Łączymy się w bólu z najbliższymi ofiary”, przyznała McGarvey.
Prawie cztery lata temu, na tym samym terenie, w hrabstwie Donegal w miejscowości Buncrana, rozegrał się podobny dramat, wtedy w samochodzie utonęła pięcioosobowa rodzina.
Napisz komentarz
Komentarze